h1

NATAMI gotowa tego lata?

czwartek, 15 maj, 2008

Może i te wieści są już stare – bo sprzed miesiąca. Ale każdy amigowy nerd, który jeszcze tego nie słyszał, spadnie z krzesła – jako i ja spadłem – gdy to przeczyta.

Dwunastego stycznia b.r. w Karlsruhe w Niemczech, podczas zjazdu amigowców MeKa, premierę swoją miała pierwsza w swoim rodzaju, deweloperska wersja NATAMI - wyposażona w procesor Motorola 68030, była w stanie uruchomić Workbench oraz kilka programów i gier z dyskietek i dysku twardego. To niewątpliwie przełom, zważywszy na to, że NATAMI nie jest jakimś quasi-amigowym dziwadłem z procesorem PowerPC, który działa pod Morph OS. To nie sprzętowy emulator. To prawdziwa Amiga nowej generacji, sprzętowo zgodna ze specjalizowanymi czipsetami od obrazu i dźwięku z “klasycznych” komputerów Amiga.

Tak wygląda pierwszy prototyp NATAMI, pokazany na MEKA 2008. Deweloperska karta graficzna na szynie Zorro III, która posłużyła do zaprojektowania układów przyspieszenia 3D.

NATAMI, czyli Native Amiga, to projekt, którego samotnie podjął się bohaterski radioamator Thomas Hirsch. Jego zamysłem jest nie tylko przywrócenie do życia Amigi 4000 – ten komputer można kupić na eBay za rozsądne pieniądze. Tutaj mówimy o kolejnym kroku w przyszłość. Wystarczy spojrzeć na specyfikację, jaką docelowo ma mieć brainchild Hirscha:

Procesor: Motorola 68060 @90 MHz

Pamięć: 16 MB Chip, do 256 Fast

Grafika: SuperAGA (układ zgodny z AGA, tylko jeszcze lepszy: obsługuje rozdzielczości do 1280×1024), wyjście SVideo i VGA z wbudowanym scandoublerem (żegnajcie, stare, migocące monitory Commodore!), w przyszłości możliwy wbudowany genlock.

Dźwięk: SuperPAULA (układ zgodny z Paulą, ale zdolny do obsługi 16-bitowych sampli i sprzętowej konwersji tradycyjnych, 8-bitowych).

Rozszerzenia: IDE, Flop, PCI i slot na dodatkowy procesor.

Układy graficzne NATAMI w akcji.

Oprócz tego NATAMI ma mieć wbudowane układy przyspieszające wypełnianie teksturami obiektów 3D, nie zabraknie też specjalizowanych układów pozwalających na ekonomiczne dla pamięci przesuwanie dużych obszarów ekranu i sprajtów. Szczególnie ciekawa jest możliwość zaimplementowania genlocka – podłączasz np. magnetowid, albo konsoletę montażową kabelkiem SVideo, sygnał zastępuje określony wcześniej kolor tła (coś jak chroma key w bluboksach). Z takimi możliwościami Amiga może znów stać się królową edycji wideo. Wbudowane przyspieszenie 3D też brzmi zachęcająco – byłoby wspaniale móc zagrać w Wipeouta bez upychania do swojej maszyny tuzina kart rozszerzeniowych.

NATAMI ma być dostępna w wersji deweloperskiej tego lata. Na razie nie ma co marzyć o gotowych “pudełkach dla ludu” – ale już teraz Vincent Greene jest gotów sprzedać swoje parzyste organy za to urządzenie, nawet jeżeli jego twórca nie wyrobi się do przyszłej zimy. Póki co, ci z nas, którzy są wierzący, niech się modlą, zaś ci, co nie bardzo – niech wypiją piwo za to, by Thomasa Hirscha nie zatrzymał pozew sądowy, brak środków na rozwój lub zgaszony zapał.

Zainteresowanych zapraszam na stronę domową projektu NATAMI.

Wszystkie ilustracje w tym wpisie pochodzą ze strony www.natami.de.

Vincent Greene

Dodaj komentarz