h1

Assassin’s Creed PL X360 - Recenzja

piątek, 25 lipiec, 2008

W życiu Ślorba są takie momenty, w których musi dokonać wyboru. Nie inaczej było i tym razem, gdy rozdarty między Eternal Sonatą, a Assassin’s Creed musiał z braku większych funduszy zdecydować się na jedną z tych pozycji. Można się łatwo domyślić co bardziej wpadło mu w oko. Co więcej okazało się, że godziny spędzone w skórze Altaira, głównego bohatera gry, przyczyniły się do zdobycia pierwszego achievementowego calaka. Nie jest to jednak równoznaczne ze stwierdzeniem geniuszu tej pozycji. Ale zanim do tego dojdę przeczytajmy o tym…

Jak trudne jest życie skrytobójcy

Dziewięć celów, dziewięć osób, których śmierć ma dać kres wyprawom krzyżowym i wygnać Templariuszy z Ziemi Świętej. Najpierw jednak Altair będzie musiał odzyskać pozycję w zakonie Asasynów, utraconą po nieudanej misji. Pod pieczą mistrza, Al-Mualima, bohater będzie odzyskiwał kolejne stopnie (a gracz umiejętności) i wykonywał następne zlecenia. W tym czasie Desmond będzie starał się dowiedzieć… Desmond?

To człowiek z naszych czasów, którego Altair jest odległym przodkiem. Desmond został porwany przez pewną korporację (Abstergo) i podłączony do maszyny zwanej Animus, która pozwala mu wnikać do wspomnień Altaira zapisanych w jego genach.

Strasznie to wszystko wydaje się pokręcone i takie jest w istocie. Z jednej strony jesteśmy Asasynem i podróżując, likwidujemy kolejne cele i trafiamy na nowe tajemnice, z drugiej jako Desmond… cóż, chodzimy pomiędzy dwoma pokojami i rozmawiamy o sekretach Abstergo, swoich i Altaira (w świecie dzisiejszym rozgrywka ogranicza się w większości do takich mało skomplikowanych czynności).

Ciężko cokolwiek pisać o tej historii, żeby nie zacząć spoilerować, więc taki ogólnikowy zarys musi wystarczyć. Na moje oko fabuła przedstawiona w grze jest porządna, choć nie wytycza jakichś nowych standardów w dziedzinie elektronicznych produkcji.

Lepiej nie mieć lęku wysokości

Lepiej nie mieć lęku wysokości

A gra się w to to

Każdy rozdział, segment (jak zwał tak zwał) gry rozpoczynamy u Al-Mualima, od którego dostajemy następne zlecenie zabójstwa. Wybieramy się konno do jednego z trzech miast gry: Akki, Damaszku, bądź Jerozolimy i prowadząc kolejne śledztwa dochodzimy w końcu do momentu likwidacji naszego celu. Śledztwa w grze dzielą się na kilka typów. A to trzeba kogoś podsłuchać, a to okraść czy wymusić zeznania, plus parę innych dość nieskomplikowanych zadań. Każde śledztwo jest czymś w rodzaju minigierki i w każdej misji musimy zrobić ich kilka, aby móc dobrać się do naszego głównego celu. Zabicie celu to najpeirw wysłuchanie długiej gadki, a potem kombinowanie, jak dostać sie do niego poprzez liczne straże. Ważnym elementem są także punkty widokowe, na które wspięcie się uaktualnia naszą mapę i wskazuje punkty odniesienia do dalszego popchnięcia gry do przodu. W międzyczasie możemy ratować cywili bądź pozbierać flagi (flagi nie dają żadnych bonusów, służą tylko zdobyciu osiągnięć na 360 , na PS3 nie dają kompletnie nic). Po zabiciu naszego celu, w mieście podnosi się alarm i uciekamy przed strażnikami do biura Asasynów, co kończy misję.

Tu objawia się pierwsza wada gry, jaką jest koszmarna schematyczność. Proszę mi wierzyć, po dwóch godzinach znamy już wszystkie elementy systemu gry. Powtarzanie tych samych czynności sprawi, że wiele osób może sobie darować zabawę tym tytułem.

Asasyn musi też czasami się z kimś otwarcie zmierzyć. System walki jest dość prosty, jednak sprawia dużo frajdy. Mamy kontry, uniki, zbicia, przełamanie bloku - jednak wystarczy praktycznie opanować kontrę i skuteczne combo, aby móc sobie spokojnie poradzić w większości walk. Kontry wystosowywane przez Altaira są bardzo widowiskowe, sama walka dynamiczna. Oprócz miecza, bohater posiada krótki miecz, noże do rzucania i sztylet chowany w rękawie (aby sprawnie i szybko móc go ukrywać, asasyni nie mieli jednego palca u ręki).

Ciach Ciach

Ciach Ciach

Elementem, któremu należy się osobny akapit, jest miasto - a raczej miasta - w grze. Te są ogromne, pełne wąskich uliczek i tłumów ludzi. Jednak tak naprawdę pomimo swojego ogromu są strasznie puste. To nie RPG, z ludźmi na ulicach nie pogadamy, a skomplikowanie architektoniczne służy tylko i wyłącznie temu, że możemy zaplanować sobie ścieżkę ucieczki przed strażnikami. A ta, dzięki umiejętnościom Altaira, może być za każdym razem inna.

Elementy zręcznościowe są świetnie wyważone. Bohater może wspiąć się na praktycznie każdy element otoczenia. Chodzenie po dachach, balansowanie na wąskich belkach i wspinanie się na ściany jest intuicyjne. Sterowanie bohaterem nie nastręcza żadnych trudności. Zawsze doskoczyłem tam, gdzie chciałem, nie można narzekać na niemożność wymierzenia skoku, kamera dzielnie trzyma się za bohaterem, oprócz starć, gdzie oddala się na z góry upatrzoną pozycję.

Nic nie widzę nic nie słyszę

Grafika robi wrażenie. Wystarczy wejść na jakikolwiek dach w mieście i możemy podziwiać widok aż po horyzont. Świetna jest gra światła i szczegółowość modeli postaci oraz wykonania samych miast. Animacja nie zwalnia, a ruchy bohatera są wręcz fotorealistycznie oddane. Praca jaką wykonano nad animacją głównej postaci zasługuje na nagrodę. Naprawdę można poczuć, że to my wspinamy się po tych wszystkich kondygnacjach, a ruchy podczas walki są jak transmisja z turnieju szermierki.

Gra jest krytykowana za liczne błędy. Nie wiem czy to przez nową polską wersję, czy dodanie patcha, (bo szczerze nie pamiętam czy go instalowałem przy pierwszym uruchomieniu gry), ale podczas rozgrywki nie zauważyłem tragicznych bugów jakie pojawiają się na filmikach wrzuconych w sieć. Z kronikarskiego obowiązku muszę wspomnieć o tym, że gra mimo wszystko raz mi się zawiesiła i po dłuższych sesjach zdarzało się jej przycinać na sekundę po czym ruszała dalej.

Muzyki jako takiej nie zauważyłem. W trakcie ucieczek przed strażą i podczas eksploracji coś tam przygrywa, jedna nie zwróciłem na to większej uwagi, choć to co wpadło mi w ucho było naprawdę niezłe.

Słów kilka o polskim dubbingu. Aktorzy spisali się naprawdę dobrze. Nie czuć sztuczności wypowiadanych kwestii, czasami tylko mówią ze zbyt wielkim dramatyzmem. Na szczególną pochwałę zasługuje Daniel Olbrychski jako Al-Mualim, który naprawdę przyłożył się do swojej roli. Polski jest zarówno dubbing jak i napisy w grze. Niestety, nie ma możliwości zmienienia języka na angielski, więc jeśli ktoś nie trawi polskich wersji musi poszukać starszej wersji.

Gdzie by tu teraz

Gdzie by tu teraz

“Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone”

Ponarzekałem, trochę powychwalałem, ale nie da się ukryć że pierwsza część z planowanej trylogii ma w sobie magię. Misję i przemierzanie miast mimo że monotonne i mało urozmaicone, budują niesamowity klimat, który mi strasznie przypadł do gustu. Gra ta nie jest tym, na co ją kreowano, a świetne wyniki sprzedaży są po części spowodowane ogromną kampanią reklamową. W żadnej mierze nie jest to też skradanka. Najszybciej to gra przygodowa (wszystko teraz można włożyć do tego wora) z elementami stealth. Jednak pomimo monotonii, chciało mi się zrobić calak i poznać dokładnie sekrety fabuły. To gra z gatunku takich, które się kocha albo nienawidzi od pierwszego wejrzenia. Ja dałem Altairowi szansę i wciągnął mnie na około 20 godzin. Inni też powinni spróbować, choć rozczarowanie może być bolesne.

Fatality nie było, ale może w drugiej części

Fatality nie było, ale może w drugiej części

Końcowa Ocena: 8 na 11 Jamniczków Zombie

Plusy ogólny klimat gry, animacja bohatera (!!!), oprawa, elementy zręcznościowe, fabuła

Minusy koszmarny schemat, wielkie i “puste” miasta, koniec gry pozostawia zbyt wiele pytań

Info

Testowana wersja: Assassin’s Creed (wersja polska)

Urządzenie: XBOX 360

Wydawca: Ubisoft

Developer: Ubisoft Montreal

Platforma: PS3, XBox 360, PC

P.S. Obrazki z serwisu Gamespot

Jeden komentarz

  1. Zgadzam się w pełni z przedmówcą. Ja po kilku misjach wymieniłem gre na inną :) Szkoda - gdyby nie monotonia chętnie dotrwałbym do końca. Swoją drogą nie wiedziałem, że masz xboxa? :)


Zostaw komentarz