Może i te wieści są już stare – bo sprzed miesiąca. Ale każdy amigowy nerd, który jeszcze tego nie słyszał, spadnie z krzesła – jako i ja spadłem – gdy to przeczyta.
Dwunastego stycznia b.r. w Karlsruhe w Niemczech, podczas zjazdu amigowców MeKa, premierę swoją miała pierwsza w swoim rodzaju, deweloperska wersja NATAMI - wyposażona w procesor Motorola 68030, była w stanie uruchomić Workbench oraz kilka programów i gier z dyskietek i dysku twardego. To niewątpliwie przełom, zważywszy na to, że NATAMI nie jest jakimś quasi-amigowym dziwadłem z procesorem PowerPC, który działa pod Morph OS. To nie sprzętowy emulator. To prawdziwa Amiga nowej generacji, sprzętowo zgodna ze specjalizowanymi czipsetami od obrazu i dźwięku z “klasycznych” komputerów Amiga.

NATAMI, czyli Native Amiga, to projekt, którego samotnie podjął się bohaterski radioamator Thomas Hirsch. Jego zamysłem jest nie tylko przywrócenie do życia Amigi 4000 – ten komputer można kupić na eBay za rozsądne pieniądze. Tutaj mówimy o kolejnym kroku w przyszłość. Wystarczy spojrzeć na specyfikację, jaką docelowo ma mieć brainchild Hirscha:
Procesor: Motorola 68060 @90 MHz
Pamięć: 16 MB Chip, do 256 Fast
Grafika: SuperAGA (układ zgodny z AGA, tylko jeszcze lepszy: obsługuje rozdzielczości do 1280×1024), wyjście SVideo i VGA z wbudowanym scandoublerem (żegnajcie, stare, migocące monitory Commodore!), w przyszłości możliwy wbudowany genlock.
Dźwięk: SuperPAULA (układ zgodny z Paulą, ale zdolny do obsługi 16-bitowych sampli i sprzętowej konwersji tradycyjnych, 8-bitowych).
Rozszerzenia: IDE, Flop, PCI i slot na dodatkowy procesor.

Oprócz tego NATAMI ma mieć wbudowane układy przyspieszające wypełnianie teksturami obiektów 3D, nie zabraknie też specjalizowanych układów pozwalających na ekonomiczne dla pamięci przesuwanie dużych obszarów ekranu i sprajtów. Szczególnie ciekawa jest możliwość zaimplementowania genlocka – podłączasz np. magnetowid, albo konsoletę montażową kabelkiem SVideo, sygnał zastępuje określony wcześniej kolor tła (coś jak chroma key w bluboksach). Z takimi możliwościami Amiga może znów stać się królową edycji wideo. Wbudowane przyspieszenie 3D też brzmi zachęcająco – byłoby wspaniale móc zagrać w Wipeouta bez upychania do swojej maszyny tuzina kart rozszerzeniowych.
NATAMI ma być dostępna w wersji deweloperskiej tego lata. Na razie nie ma co marzyć o gotowych “pudełkach dla ludu” – ale już teraz Vincent Greene jest gotów sprzedać swoje parzyste organy za to urządzenie, nawet jeżeli jego twórca nie wyrobi się do przyszłej zimy. Póki co, ci z nas, którzy są wierzący, niech się modlą, zaś ci, co nie bardzo – niech wypiją piwo za to, by Thomasa Hirscha nie zatrzymał pozew sądowy, brak środków na rozwój lub zgaszony zapał.
Zainteresowanych zapraszam na stronę domową projektu NATAMI.
Wszystkie ilustracje w tym wpisie pochodzą ze strony www.natami.de.
