Posty oznaczone jako ‘tech’

h1

C64 Forever – kompletna recenzja.

wtorek, 16 czerwiec, 2009

retroplatform

Ach, złota era ośmiobitowych komputerów. Wieczory spędzone na strojeniu telewizora i regulowaniu głowic magnetofonu. Domowe kompilacje gier na odręcznie opisanych taśmach. Kilka do kilkunastu minut spędzonych na wczytywaniu każdej z nich do pamięci. Gwałtowny napływ adrenaliny, gdy wystąpił błąd odczytu. Czasy, gdy dżojstiki miały cztery osie i jeden guzik, w grach liczył się pomysł, bo i za trudno, żeby audiowizualnie były ładne, drukowanie czy edycja tekstów, w szczególności po polsku, było na granicy między upierdliwym a niemożliwym i nie było mowy o przenoszeniu swoich plików między komputerami dwóch różnych firm, a nawet między różnymi modelami tej samej. Kto by nie chciał wrócić do tych czasów?

Odpowiadając szczerze: każdy, kto pozostaje przy zdrowych zmysłach. Ludzie, którzy tęsknią za czasami ośmiu bitów, albo padli ofiarą jakiejś lanserskiej retro-mody, albo po prostu nie pamiętają, jak czasochłonna i frustrująca była praca na tych maszynach. Gdybyśmy nagle musieli robić to, co robimy teraz, na Commodore 64, Atari 65XE, czy ZX Spectrum, życie stałoby się, nieprzymierzając, koszmarem.

Nie mniej jednak, tym komputerom należy się odrobina chwały. Wszak ukształtowały one pokolenia dzisiejszych programistów, niekiedy twórców gier. Niedrogie, produkowane seryjnie układy elektroniczne pozwoliły na to, by komputer osobisty z czasem zagościł pod każdą strzechą. Nie zapominając o samych grach, do których, co by nie mówić, każdemu zdarza się zatęsknić. Z pomocą przychodzą ci sami ludzie, którzy przynieśli światu Amiga Forever – najbardziej obszerny, legalny pakiet emulacyjny tego słynnego komputera. Tym razem przyszła kolej na jego starszego brata. Panie i Panowie – C64 Forever.

Read the rest of this entry ?

h1

Amiga Forever 2008 – kompletna recenzja.

niedziela, 8 czerwiec, 2008

Nadszedł moment, na który czekały amigowe nerdy całego świata. Firma Cloanto Italia wypuściła na rynek kolejną odsłonę Amiga Forever. Ci, którzy w ciągu ostatniej dekady mieli do czynienia z komputerami Amiga, wiedzą o czym mowa. Ci zaś, którzy o Amiga Forever nie słyszeli… Cóż, zakładam, że skoro wolą odwiedzić tę stronę zamiast oglądać Naruto, to zasługują na krótką eksplikację.

Amiga Forever to wydawany od 1997 roku zestaw programów, pozwalających na emulację komputerów z rodziny Amiga – począwszy od poczciwej Pięćsetki, a skończywszy na potężnej Amidze 4000 – w oparciu o open-source’owy emulator WinUAE i legalne, licencjonowane oprogramowanie Kickstart (w postaci zrzutów ROMu) i Workbench (czyli AmigaOS). Jako że ostatni komputer Amiga wyprodukowany przez Commodore zszedł z linii montażowej w 1994 roku, coraz mniej tych maszyn pozostaje na chodzie. Amiga to jednak gatunek, któremu oddani wielbiciele nie pozwolą na wymarcie. Nawet dzisiaj produkowane są urządzenia zgodne z klasyczną Amigą, takie jak Minimig, które jednak będąc drogimi (cena od 150 EUR wzwyż) i wymagając samodzielnej instalacji ROMu z legalnym Kickstartem, który też kosztuje, są raczej rozwiązaniem dla najbardziej entuzjastycznych elektroników. Dla pozostałej masy ludzi, którzy nie mieli w życiu lutownicy w ręce, lub po prostu nie mają miejsca na nowy mebel (wiem coś o tym), przeznaczona jest Amiga Forever. Jakie zmiany przyniosła najnowsza wersja? Vincent Greene sprawdził i pieczołowicie spisał.

Read the rest of this entry ?

h1

Wszystkiego Najlepszego, Apple II!

czwartek, 5 czerwiec, 2008

Dokładnie 31 lat temu, 5 czerwca 1977, do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych wszedł komputer Apple II. Ze swoim procesorem MOS Technology 6502, taktowanym na 1 MHz, czterema kilobajtami RAMu, wbudowanym w ROM językiem Integer BASIC oraz interfejsem magnetofonowym, był on dumnym następcą Apple I, który poprzedniego roku zdobył serca komputerowych gików w całej Ameryce.

Kosztował ponad 1200 dolarów, w podstawowej wersji obsługiwał jedynie monochromatyczny tryb tekstowy bez małych liter, a jego interpreter języka BASIC nie potrafił wykonywać działań na liczbach zmiennoprzecinkowych. Miał jednak niespotykane dotąd możlwości rozbudowy, był prosty w obsłudze i… ładny.

Pierwszy komputer, którego przyzwoicie zarabiający Amerykanin mógł - i chciał - używać.

Patrząc na reklamę z epoki można pomyśleć, że Apple II sprawiał, że mężowie tracili zainteresowanie żonami na rzecz kolorowych wykresów indeksów giełdowych. W rzeczywistości był on pierwszym prawdziwym komputerem osobistym, do obsługi którego nie trzeba było radioamatora ani krótkofalowca.

Apple II był pierwszym komputerem, którego ludzie nie bali się wpuścić do swojego domu.

Vincent Greene

h1

Seryjna NATAMI za 100 dolarów?

wtorek, 27 maj, 2008

Spokojnie, schowajcie portfele panie i panowie – jak na razie nie mamy nawet wstępnej wyceny deweloperskiej wersji NATAMI. Jednak każdemu amigowemu nerdowi zacznie szybciej bić jego nerdowe serduszko, gdy poczyta dyskusje na forum strony projektu NATAMI.

Podczas, gdy NATAMI dla deweloperów ma znaleźć się w sprzedaży tego lata, uczestnicy projektu objaśniają tłuszczy, jak wyobrażają sobie NATAMI dla ludu. Pierwszy rzut będzie gołą płytą główną ze szyną PCI (a w niej być może karta sieciowa), procesorem 68060, układami SuperAGA i z legalnym Kickstartem. Dobre dla deweloperów, to prawda. Jednak ich ambicje sięgają wyżej.

Elektronicy (choć w tej chwili bardziej futurolodzy) z ekipy NATAMI chcą zmieścić w jednym czipie nie tylko procesor i pamięć, jak to miało miejsce w klasycznych Amigach, ale też upchnąć tam układy specjalizowane, czyli SuperAGA, SuperPAULA i wszystko to, co czyni Amigę Amigą. Nie tylko obniży to koszty produkcji, ale umożliwi skonstruowanie komputera wielkości dużego klucza USB, pozwoli też na skonstruowanie pierwszej prawdziwej przenośnej Amigi (take that, Stacy!). Ponadto trwają próby z procesorami Freescale Coldfire, które są współczesną, tańszą i zubożoną w instrukcje wersją procesorów Motorola 68k. Ograniczony zasób instrukcji zapewne ujemnie wpłynie na wydajność, jednak tę stratę zrekompensuje prędkość procesora – realistyczna częstotliwość taktowania Coldfire w seryjnej NATAMI to 200 MHz – wielokrotnie większa, niż w jakiejkolwiek klasycznej Amidze.

Jest jeszcze dobra wiadomość dla graczy – NATAMI ma docelowo odpuścić sobie 9-pinowe gniazda na mysz i dżoja. Nie trzeba już będzie po eBayu szukać starożytnych artefaktów z epoki Atari 5200 – NATAMI ma być wyposażona w porty USB zmapowane do współczesnych padów i gniazda PS/2 na mysz i klawiaturę.

Koniec końców, wyraźnie widać, że chłopakom bardzo zależy, aby NATAMI nie była jedynie projektem dla hobbystów, nieprzyzwoicie drogim zestawem do samodzielnego montażu takim, jak AmigaONE. Na forum Gunnar von Boehn prorokuje “konsumencką” NATAMI za 100 dolarów. I chociaż może być jeszcze za wcześnie na wycenę, szczególnie tak optymistyczną, to integracja układów w jednym czipie i zastosowanie tańszego, nowocześniejszego i szybszego procesora faktycznie mogą oznaczać, że NATAMI będzie nextgenową Amigą, na którą będzie mogła sobie pozwolić szersza rzesza nerdów.

Vincent Greene

h1

NATAMI gotowa tego lata?

czwartek, 15 maj, 2008

Może i te wieści są już stare – bo sprzed miesiąca. Ale każdy amigowy nerd, który jeszcze tego nie słyszał, spadnie z krzesła – jako i ja spadłem – gdy to przeczyta.

Dwunastego stycznia b.r. w Karlsruhe w Niemczech, podczas zjazdu amigowców MeKa, premierę swoją miała pierwsza w swoim rodzaju, deweloperska wersja NATAMI - wyposażona w procesor Motorola 68030, była w stanie uruchomić Workbench oraz kilka programów i gier z dyskietek i dysku twardego. To niewątpliwie przełom, zważywszy na to, że NATAMI nie jest jakimś quasi-amigowym dziwadłem z procesorem PowerPC, który działa pod Morph OS. To nie sprzętowy emulator. To prawdziwa Amiga nowej generacji, sprzętowo zgodna ze specjalizowanymi czipsetami od obrazu i dźwięku z “klasycznych” komputerów Amiga.

Tak wygląda pierwszy prototyp NATAMI, pokazany na MEKA 2008. Deweloperska karta graficzna na szynie Zorro III, która posłużyła do zaprojektowania układów przyspieszenia 3D.

NATAMI, czyli Native Amiga, to projekt, którego samotnie podjął się bohaterski radioamator Thomas Hirsch. Jego zamysłem jest nie tylko przywrócenie do życia Amigi 4000 – ten komputer można kupić na eBay za rozsądne pieniądze. Tutaj mówimy o kolejnym kroku w przyszłość. Wystarczy spojrzeć na specyfikację, jaką docelowo ma mieć brainchild Hirscha:

Procesor: Motorola 68060 @90 MHz

Pamięć: 16 MB Chip, do 256 Fast

Grafika: SuperAGA (układ zgodny z AGA, tylko jeszcze lepszy: obsługuje rozdzielczości do 1280×1024), wyjście SVideo i VGA z wbudowanym scandoublerem (żegnajcie, stare, migocące monitory Commodore!), w przyszłości możliwy wbudowany genlock.

Dźwięk: SuperPAULA (układ zgodny z Paulą, ale zdolny do obsługi 16-bitowych sampli i sprzętowej konwersji tradycyjnych, 8-bitowych).

Rozszerzenia: IDE, Flop, PCI i slot na dodatkowy procesor.

Układy graficzne NATAMI w akcji.

Oprócz tego NATAMI ma mieć wbudowane układy przyspieszające wypełnianie teksturami obiektów 3D, nie zabraknie też specjalizowanych układów pozwalających na ekonomiczne dla pamięci przesuwanie dużych obszarów ekranu i sprajtów. Szczególnie ciekawa jest możliwość zaimplementowania genlocka – podłączasz np. magnetowid, albo konsoletę montażową kabelkiem SVideo, sygnał zastępuje określony wcześniej kolor tła (coś jak chroma key w bluboksach). Z takimi możliwościami Amiga może znów stać się królową edycji wideo. Wbudowane przyspieszenie 3D też brzmi zachęcająco – byłoby wspaniale móc zagrać w Wipeouta bez upychania do swojej maszyny tuzina kart rozszerzeniowych.

NATAMI ma być dostępna w wersji deweloperskiej tego lata. Na razie nie ma co marzyć o gotowych “pudełkach dla ludu” – ale już teraz Vincent Greene jest gotów sprzedać swoje parzyste organy za to urządzenie, nawet jeżeli jego twórca nie wyrobi się do przyszłej zimy. Póki co, ci z nas, którzy są wierzący, niech się modlą, zaś ci, co nie bardzo – niech wypiją piwo za to, by Thomasa Hirscha nie zatrzymał pozew sądowy, brak środków na rozwój lub zgaszony zapał.

Zainteresowanych zapraszam na stronę domową projektu NATAMI.

Wszystkie ilustracje w tym wpisie pochodzą ze strony www.natami.de.

Vincent Greene